The future is teraz

Lipiec 27th, 2009
Autor: Adam Buczek

bo niestety musze cie zmartwic ale takich jak ty, ktorzy sa laikami jest zajebiscie malo na tym kontynencie
22:17:13 bootchec
nie wiem gdzie byles ostatnie 6 miesiecy ale swiat stanal na glowie
22:17:50 bootchec
pierwszy raz w historii jestesmy w stanie swiadomie okreslic momen przelomu
22:18:02 bootchec
bedac zarazem swiadkami
22:18:17 bootchec
zauwazyles ze juz nikt nie wspomina przyszlosci?
22:18:27 bootchec
kiedys mowiono o tym co bedzie po roku 2000
22:18:33 bootchec
a teraz mowi sie o tym co jest
bo teraz jest przyszlsc
22:18:52 bootchec
moze nie taka jak z “obcego” czy x-files
22:19:22 bootchec
teraz czesciej myslimy w kulturze o tym co bylo
22:19:39 bootchec
wznawiamy i przerabiamy historie od kilkudziesieciu lat
22:19:54 bootchec
ze strachu przed nowymi mediami
22:20:10 bootchec
stare media: film czy muzyka jako same w sobie trzymaja sie swietnie
22:20:46 bootchec
ale ze wzgledu na kolaboracyjne zachowania spoleczne i ogrom narzedzi dostepnych zwyklemu kowalskiemu to sie zmienia
22:21:20 bootchec
wiec aby przypomniec sobie zamierzchle status quo, kiedy wiedzielismy jak wyglada zdrowa kura, wskrzesamy starych bohaterow
22:21:29 bootchec
tworzymy troche za duzo nesmirtelnosci
22:21:53 bootchec
a tu z drugiej strony pojawia sie nam kompletnie nowa percepcja i partycypacja kultury
22:22:02 bootchec
*w kulturze

To byla rozmowa… no tak, zanuzony w egoizmie jestem swiadom braku drugiej strony w tej “rozmowie”. Nazwijmy to fragmentem rozmowy wiec, sprzed kilku miesiecy, z kolega Zlotkowskim, ktory raz przezwyciezyl swe lenistwo i nawet podrzucil mi jakis tekst.. W chwili obecnej ja jestem zbyt leniwy aby sie go zapytac kiedy ten monolog mial miejsce. Ow monolog byl wywolany kilkoma podnietami(stad moze troche kabotynizmu), ktorym uleglem w ciagu ostanich miesiecy. The Long Now jest fundacja, a raczej zrzeszeniem zapalencow, ktorzy nie wierza w filmy sci-fi, przynajmniej oficjalnie. Wierza natomiast w myslenie o przyszlsci jako o Dlugim Teraz, czyli o tym, ze przyszlosc jest nasza codziennoscia i w chwili obecnej jestesmy w stanie kontrolowac przyszlosc myslac o niej i przygotowujac sie do niej. Wszystko byloby calkiem przyjemne gdyby nie kuszace diabelsko spekulacje jakim oddaja sie wszyscy stajacy w obliczu wszech-niepojetego. Jakze tu myslec o przyszlosci z kula terazniejszosci u nogi? Mozna powtarzac, bo przeciez historia sie czasami i kolem zatoczy. Bedac na spotkaniu w Londynie doswiadczylem tego oraz czegos jeszcze mniej pojetego. Zaproszonym gosciem byl Stuart Candy z Hawaii Research Center for Futures Studies w Honolulu.
Pracujac z pisarzami zdarzalo mi sie nabierac do nich dystansu gdy nie kryli sie z nieznajomoscia tworczosci Lema. Hmm… po dlugich poszukiwaniach okazuje sie ze Summa Technologiae nigdy nie byla przetlumaczona! Tego nie przewidzialem i dotad pojac nie moge. Tak wiec Long Now, bracia Wachowscy i moi pisarze mogli mnie tylko uwazac za skonczonego kretyna kiedy to wlasnie ja ich bralem za niedoczytanych idiotow. Tak wiec Long Now na Hawajach tworzy eksperymentalne wersje przyszlosci bazujace na przeszlosci i to w dodatku filmowej, nie zwazajac na to, ze juz kilkadziesiat lat wczesniej ktos zadawal te same pytania. Na nieszczescie Lem nie popelnil tych samych bledow co wspolczesni futurolodzy z Long Now. Oni sie wciaz zataczaja, kolem. Wobec tego progres w kontekscie myslenia o przyszlosci musi dzialac wstecz, z definicji. I nikt nie wierzy polakom , bo i jak, szczegolnie w jezyku polskim. Nie ma zas nic bardziej wiarygodnego niz filmy sci-fi , wobec tego zaglady, choroby, trzecie wojny swiatowe sa obowiazkowo w zestawie podstawowym dla poczatkujacych futurystow. Gdzie sie podzialy dyrektywy federacji i inne wielkie koncepcje uniwersalnej kamasutry? Moglismy pojechac w przyszlosc z aparatem fotograficznym, a pojedziemy z rewolwerem i to w kamizelce kuloodornej, tak na wszelki wypadek, gdybysmy przez przypadek w przyszlosci okazali sie byc bardziej sparalizowani jej wizja.

Inspiration weekly

Styczen 20th, 2009
Autor: Adam Buczek

Od prawie roku branze kreatywna juz na kilku kontynentach rozpieszczam elektroniczna gazetka Inspiration Weekly wiec chcialem sie tym podzielic z tymi nielicznymi, ktorzy tu jeszcze zagladaja. Mozna sie zapisac tutaj.
Zapraszam.

Wieksza mniejszosc

Styczen 20th, 2009
Autor: Adam Buczek

Cindy_Sherman
Cindy postanowila po raz kolejny zasymulowac rzeczywistosc w rezultacie czego Metro Pictures Gallery wypelnila sie… starociami. Tak, dosyc mocno w oczy rzuca sie wiek, co jest takze powodem mojej krotkiej dywagacji.

Czas w fotografii to temat starszy nawet od Cindy, wiek takze. W kontekscie jej obecnej wystawy, nabiera to jednak szerszego znaczenia. Pierwsze kadry filmowe z lat siedemdziesiatych byly dosyc swierzym i pionierskim posunieciem, mozna by powiedziec: mlodym i odwaznym. Ilosc slow wylanych na ten temat nie pozwala mi sie jednak dalej zaglebiac w ta historie. Obecna wystawa, natomiast, zmusza do spedzenia kilku chwil nad kwestia czasu w fotografii w kontekscie niesmirtelnej acz starzejacej sie juz Cindy Sherman.

I liked these older women trying to look good and dignified and over-the-top. Just the idea of these rich ladies who pose in ball gowns in their living rooms with their toddlers - it just looks so ridiculous.

Czas nikomu nie daje zbytniego wyboru, tak wiec owe starzejace sie kobiety i ich shermanowska interpretacja stawia kilka pytan o autopercepcje i jej wplyw na fotografie. W poprzednich jej pracach (nawet tych pozniejszych numerowanych od 190 w gore) nie wybierala raczej tematow zwiazanych z uplywem czasu. Skupiala sie ewidentnie na chwili obecnej, na adoracji status quo.
Cindy Sherman #15

Fotografowala sie zazwyczaj jako mloda i atrakcyjna kobieta i nie sugerwala nawet ironii. W przypadku ostatniej wystawy jest troche inaczej. Nie sa to autoportrety ale jest to dosyc ironiczne podejscie do tematu starosci, checi powrocenia w stare dobre czasy kiedy mialo sie wiele powodzenia. teraz nagle zwrot w strone standardowych portretow, ktore nic nowego nam nie mowia. Tak, wiem, mowia wiele o wrazliwosci Cindy. Ale coz to za wiedza? Starosc jest czyms oczywistym. Skad wobec tego ta smiesznosc w jej komentarzach? Skad ta ironia?
A do tego wczesnijesza jej wystawa sugeruje calkiem inna ironie.

Sukcesywna cisza

Wrzesien 26th, 2008
Autor: Adam Buczek

Kolejne powody ciszy w eterze. Jesien wybuchla kolejnymi imprezami , wystawamia, zaproszeniami i wszystkim innym ciekawym, na co zawsze brak czasu i/lub pieniedzy. Skonczylo sie kolejne rozczarowanie: London Design Week. Tent London byl koszmarna strata czasu. Albo byly to antyki zanudzajace na smierc badz wspolczesne antyki widziane miliony razy na milionach innych wystaw. Tak wiec daruje sobie krytykowanie czegos, co samo w sobie jest ogromna krytyka.

Z drugiej strony ja sam mam kilka wystapien na swiatowej scenie. mam andzieje, ze bardziej udane.
FOCFEST - The Freedom of Choice International Video and Film Peace Festival (Official Selection) bedzie prezentowac moja video instalacje “Home is Hope”
4-5-6 November, Yerevan, Armenia at Armenian Center for Contemporary Experimental Art / NPAK - Curator: David Kareyan.
5-6 December, Lisbon, Portugal at Fábrica do Braço de Prata - Curators: Alberto Guerreiro | Milton Dias.
Still to be confirmed: Istanbul (Turkey) and Viareggio (Italy).

Wazniejsze jednak wydarzenie szykuje sie na poczatku pazdziernika w Singapurze gdzie odbedzie sie wystawa moich 3 instalacji (3 instalacja jest w rekach polskiej ambasady, bez mojej obecnosci tam trudno bedzie ja zrealizowac, licze wiec na dotacje). Prezentowane beda one podczas Singapore International Photography Festival. Wyglada to na moja pierwsza wystawe w Azji, z czego jestem niezmiernie zadowolony, gdyz ten kontynent wzbudza we mnie wiele ciekawosci. Ostatnia wyprawa do Chin(badalem ceremonie picia herbaty do wystawy w Londynie w listopadzie) utwierdzila mnie w przekonaniu, ze wymiana kulturowa miedzy nimi, a nami jest czyms w co warto inwestowac.

Jak zwykle w tym roku nie uda mi sie zobaczyc wszystkich swoich wystaw choc obiecalem sobie nie pokazywac nic gdzie nie moge pojechac. W zeszlym roku Muzeum Sztuki Wspolczesnej w Jekaterynburgu bylo zdecydowanie za daleko.
Kazdy kto bedzie w ktotryms z tych miejsc niech sie nie krepuje i zdaje relacje jak bylo.

Long time no see

Sierpien 20th, 2008
Autor: Adam Buczek

Z uwagi na recesje, szczegolnie ta dotyczaca braku czasu, pustka zawialo w mojej grafomanii. Tak wiec aby zapchac troche dziur, kilka rzeczy, ktore mnie ostatnio pochlonely i rzecz jasna wciaz sa w ramach radosnej, coraz bardziej, tworczosci.
Pierwsz rzecz to Drop in - zestaw do herbaty, ktory w ostatnich czasach zabral mnie w podroz do Chin i Kataru gdzie doswiadczalem lokalnych rytualow herbacianych. Do calosci bedzie dopisana ksiazka, a raczej ksiazeczka, ktora pomalu skrobie.
Kolejna istotna rzecz to GPS Storytelling rewolucyjna platforma do opowiadania historii, a zarazem powod do ruszenia dupskiem. Obecnie w trakcje testow i ciezkiego procesu podpisywania i dopisywania.

Turner prize -nominowani

Maj 15th, 2008
Autor: Adam Buczek

Turner Prize zostalo tym razem ogloszone jako babski festyn, ze wzgledu na pzewazajaca ilosc kobiet wsrod nominowanych artystow, hmmm artystek. Jest wsrod nich polka, w pewnym sensie. My polacy zawsze szukamy powodow do dumy poza naszymi granicami.
Oto nominowani(e)

Runa Islam
Islam

Mark Leckey
leckey

Goshka Macuga
Macuga

Cathy Wilkes
Wilkes

Brit Insurance

Kwiecien 29th, 2008
Autor: Adam Buczek

Szybka notka z dopiero co zakonczonej wystawy w Design Muzeum.
Kilka ciekawych projektow ponizej.

Pierwsza rzecz to szalenie ciekawa instalacja, ktora z zewnatrz wyglada jak dwie czarne szyby. Obraz mozna uzyskac jedynie patrzac przez kamere w telefonie, bowiem podczerwien i matryca telefonu pozwalaja na odkrycie obrazu ktory dla zwyklego oka jest ukryty. Niestety kamera sie nie sprawdzila i opis pracy jest nieczytelny… a ja zapomnialme reszty.

Kolejna rzecz to sukienka, szalenie zmyslowa, z wbudowanymi swiatelkami LED, ktore tworza na prawde czarujacy efekt.


I na deser chyba wszytkim dobrze znane…

Koncept wlasnosci

Marzec 26th, 2008
Autor: Adam Buczek

W zeszlym tygodniu uczestniczylem w ceremonii rozdania nagrod fotograficznych AOP. Pomijajac fakt, ze to dosyc mocno komercyjna i “interesowna” impreza, to zainteresowalo mnie cos zgola innego - problem wlasnosci konceptu.
W tym zawodzie, w reklamie ogolnie, jest to dosyc istotna kwestia, a gdy chodzi o nagrody to juz bolesnie drazliwa kwestia.
Nagrode za zlecony portret na ten przyklad otrzymal Paul Thompson, ktorego zdjecia sa niczym wiecej, niz produkcja konceptu grupy kreatywnych w agencji zlecajacej owe portrety. Tak wiec nagroda, za zdjecia wyciagniete z kontekstu, ewokuje brakiem jakiegokolwiek sensu. Fotografia w tym przypadku, to tylko bezmyslne wykorzystywanie sprzetu i umiejetnosci jego obslugi. W przypadku tych nagrod i wyciagniecia fotografii z kontekstu (brak odnosnikow do kampanii reklamowej i klienta) pojawia sie pytanie: za co ta nagroda? Pomijam fakt, ze nie padlo ani slowa wyjasnienia przy wreczaniu jakiejkolwiek z nagrod. Czy wobec tego fotograf zostal wyrozniony nieslusznie? Takie wrazenie odnosilem przy kazdej wreczanej statuetce.

Niewatpliwie umiejetnosc wykonania krystalicznie ostrego i rajsko przesyconego obrazu zasluguje chocby na jeden oklask, tylko czy wysilek kilku dyrektorow kreatywnych i artystycznych ze sztabem pisarzy ma az tyle sily nosnej aby utwierdzac kogos w przekonaniu, ze wykonywanie czyichs polecen zasluguje na nagrode w branzy? Z doswiadczenia wiem jak maly wklad ma fotograf w proces konceptualizacji i tego jak bedzie wygladal efekt koncowy. Jego praca konczy sie na zrozumieniu dyr. artystycznego, ktory rezyseruje sesje i dostarczeniu porzadanych/zleconych rezultatow. Jakakolwiek nadmierna kreatywnosc moze byc szkodliwa na tym etapie dla ogolnego konceptu, ktorej fotograf nie moze byc w pelni swiadom (jezeli kampania nie ogranicza sie tylko do fotografii). Faktem jest, ze czesto zdarza sie, iz fotografia inspiruje, a nawet staje sie centralnym nosnikiem idei. Vide Jan von Holleben i jego sny o lataniu. W tym jednak przypadku wszystkie nagrodzone fotografie byly ewidentnymi dzialaniami z rozkazu, a co za tym idzie nieslusznie nagrodzonymi pracami.
Tak wiec przez spoleczna akceptacje i pewien zasob umiejetnosci taka idea moze byc wielokrotnie wykorzystywana i jak widac nagradzana. Kazdy ma swoja statuetke, fotograf w AOP, a AD i CW w Cannes czy D&AD, kazdy wiec znaduje swoje miejsce na panteonie. Nikt nikomu nie ma powinien miec za zle, ze odnosi sukces.

Badz glupi i uratuj swiat

Marzec 11th, 2008
Autor: Adam Buczek

Po wczorajszym wieczorze z Rossem Lovegrove i kilkoma niesmacznymi dowcipami w Design Museum natknalem sie na cos co oddaje paradoksalnie problem ktory drazy srodowisko.

There, I said it. Seriously people, what’s wrong with you? I don’t know where exactly, but somewhere in between Saul Bass and Joshua Davis, a new breed of designers was born. A breed with tremendous talent (most of them anyway) but with one big flaw: they developed an arrogant attitude and started acting like Divas instead of acting like the professionals they were supposed to be.

Czytaj wiecej

Po krotce wczorajsza rozmowa byla kolejnym jarmarkiem z balonami, gdzie etyka zostala wcisniea w zaje-fajny dizajn: stol do plywania po tamizie czy wiecej plastiku do domu jakby ktos mial za malo kabli. Ross jako jedyny dojrzaly czlowiek na sali podzielil sie szczerym wyznaniem, ze szacunku do produktow nabral bedac mlodym i nie majac nic, gdyz bylo to przed cywilizacja konsumpcyjna. Spoleczenstwo brytyjskie niestety jest rozpuszczone dostepnoscia i wygoda, wiec projektanci nie podejrzewaja nawet, ze cos moze miec wartosci uzytkowe.

A tak kompletnie na boku kolejna odslona w swiecie “podtrzymywania sie”. Comiesieczny projekt majacy na celu promowanie i prezentowanie wyjatkowych dizajnerow, ktorzy chca “podtrzymac” swiat na swoich barkach. Jednym slowem poszerzenie trendu, ktory zaczyna pekac w szwach.
http://www.ecolect.net/limelight

Granice konceptu

Marzec 3rd, 2008
Autor: Adam Buczek

Everything is going to be alright

Niezrozumienie implikuje strach. W przypadku konceptualizmu takze niechec, wrecz wplywa na smak postrzegania sztuki. Skad sie to bierze? Ano nie jest to na pewno wina ruchu, konceptu(sic) jako takiego(vide socjalizm, genialny ustroj, ktory ludzie lepiej nie potrafia spieprzyc, bo sie do tego nie nadaja). Podobnie jak w szkole: nauczyciel moze w zly sposob przekazac wiedze i zrazic uczniow badz wyksztalcic w nich nieodpowiedni stosunek tak I w sztuce, artysta moze zmienic percepcje odbiorcy tak radykalnie, ze wyplynie na jego gust I odbior sztuki. Martin Creed jest jednym z takich nauczycieli sztuki, ktoremu brak podstaw pedagogicznych. Jego dzialania, bezcelowa zmiana rzeczywistosci, powoduje zaklopotanie u odbiorcy, w wyniku czego tenze, utwierdza sie w przekonaniu, ze taka sztuka to po prostu gowno. Ze kazdy moze byc takim arytstom: kazdy moze przyczepic blue tacka do sciany, a jak to zostalo zrobione to mozna cos innego przyczepic (kategoria pierwszenstwa ma takze pewna sile nosna).

Gdzie jest pies pogrzebany? Jak zwykle w komunikacji i swiadomosci tworzenia. Pytanie “co mial artysta na mysli” wydaje sie tracic swoja glupia konotacje. Artysta czesto umywa sobie gebe tym, ze to do odbiorcy najpierw nalezy interpretacja i ocena. Sztuka jednak powinna bronic sie sama i komunikowac odbiorcy intencje oraz “czyste” zamiary tworcy. Elitarnosc sztuki postmodernizmu tu czerpie swoje korzenie – w mglistym umysle natchnionego artysty: ci, co nie rozumia sa wylaczeni z uczestnictwa. Jak zwykle wiedza (vide antyk) jest wyznacznikiem elitarnosci, tutaj wiedza jest kwestionowalna podlegajac osbistym smakom.

Tracey Emin

Konceptualizm jest szalenie wazny i dlugo tak bedzie o ile falszywi prorocy nie zniszcza jego idei bezcelowym pluciem w szybe, a towarzystwo decydujace nie bedzie szerzyc falszyfych inspiracji(nagroda Turnera dla Creeda w 2001 zapreentowana przez Madonne)

“And she said she was keen to back artists who had the nerve to express themselves.”

Autoekspresja jest jak zmywacz do paznokci. Czasami zdarza sie zmyc calkowicie tozsamosc w celu wytworzenia tozsamosci artystycznej.

Tracey Emin, the well-known modern artist who should have won the 1999 Turner Prize but didn’t.
She produces autobiographical art — art which is about herself.

Jak Louise Bourgeois trzyma sie ona tego dosc wygodnego modelu subiektywnej i tylko im zrozumialej ekspresji - tarcza obronna jest wiec ekshibicjonizm emocjonalny. Tak dobrze zrozumialy jak teoria strun dla przedszkolaka.

Nie ma nic zlego w “wyrazaniu siebie”, a abstrakcje jakie implikuje radykalna wersja tego pomyslu dodaja ostrosci do konceptualnego dziela. Skutkiem ubocznym jest srtach, niezrozumienie, ktore czesto prowadza do nietolerancji, niecheci i frustracji ze strony odbiorcy(Nieznalska, Fuss, Gormley). Z tym faktem tworcy czesto sie nie licza, badz swiadomie zapominaja o tak istotnej kwestii jak poprawna komunikacja swojejekspresji, swojego konceptu, tak aby nie wykroczyl poza granice wyobrazni odbiorcy badz poza zamierzone granice interpretacji.
Kto wie czy jutro nie zacznie sie dekapitowac artystow z innych niz religijnych powodow? Z braku zrozumienia?